Królowa Gór

Artykuł napisał Jan Zawora

Od kilkunastu lat, przy drodze ze Żmigrodu do granicy polsko - słowackiej, w Kątach na Wygodzie, przy rozwidleniu drogi do Skalnika i Brzezowej, stoi duża kolorowa tablica informacyjna, tablica ta wskazuje kierunek dojazdu do Sanktuarium Maryjnego w Skalniku. Historię tego niezwykłego miejsca, składającą się z legend, przekazów ludowych i materialnych dowodów, z którego od wieków, promieniuje cudowny obraz Matki Boskiej Bolesnej – zwanej Królową Gór, zebrał i napisał Jan Zawora. Autor na początku drugiej połowy minionego wieku, za czasów proboszczowania ks. Michała Witowicza bywał w Skalniku, i wówczas zbierał materiał do poniższego opracowania. Kopię jego pracy (znacznie przez czas zniszczonego maszynopisu), udostępniła mi skalnicka rodzina, a którą na chwałę Królowej Gór i w podzięce autorowi, mówiąc słowami poety: …pragnę ocalić od zapomnienia (K.I.Gałczyński).

A oto jego treść:

Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie…

Tak Mickiewicz rozpoczął swój największy poemat. Wszyscy inni poeci i pisarze polscy poświęcili niepoślednie karty Pannie świętej. W tysiącach tomów zamknięto dzieje Królowej Korony Polskiej. Cudowne obrazy Częstochowskiej, Ostrobramskiej Pani znane są każdej Polce i każdemu Polakowi. Częstochowa i inne święte miejsca czci Maryjnej gromadzą rokrocznie tysiące i miliony wiernych jej dzieci.

Niniejszym pragnę poświęcić słów kilka pamięci tych mniej znanych w Polsce całej, a tak samo łaskami słynących w pewnych okolicach naszej ojczyzny obrazów i figur Matki Boskiej.

Jest ich wiele. Bardzo wiele.

Kąty - Skalnik

Historia tych wszystkich cudownych miejsc czci Maryjnej w Polsce nie znalazła jeszcze swojego dziejopisa. Z pewnością jednak znajdzie się kiedyś taki dziejopis; znajdzie się wielu pisarzy, którzy zbiorą wszystko, co odnosi się do czci Królowej Polski i tak powstanie wspaniałe dzieło, opis Królestwa Królowej Korony Polskiej.

Jak dotychczas historię tę, historię cudownych obrazów Maryjnych w małych parafiach pisały i piszą miliony prostych ludzi – jedynie w sercach swoich. Do tej historii pragnę dorzucić kilka wspomnień osobistych i nieosobistych.

Chcę opowiedzieć o cudownym obrazie Matki Boskiej Skalnickiej.

Dzieje te, niegdyś szeroko znane – dziś zamykają się w granicach parafii Skalnickiej i kilku parafii okolicznych. W Skalniku i okolicy cześć i nabożeństwo do matki Boskiej Skalnickiej jest jeszcze żywa.

Dawniej, przed laty, przed setkami lat Matka Boska Skalnicka była Królową wszystkich tych gór – opowiadał mi stary parafianin skalnicki, zakreślając przy tym ręką szerokie półkole ku południowi, że Panowanie Matki Boskiej Skalnickiej rozciągało się na ziemię trzech narodów: Polaków, Słowaków i Rusinów – dziś została tylko pamięć tych czasów….

Pamięć jednak została. Żyje ona w sercach skalnickich parafian i w sercach ich sąsiadów. Żyje ona przede wszystkim w sercach ludzi, którzy doznali łask i cudów od Matki Boskiej Skalnickiej.

Nabożeństwo do Matki Skalnickiej pozostawiło i na dalszej Łemkowszczyźnie ślady niezatarte. W czasie ostatniej wojny niemal codziennie przybywali do kościoła skalnickiego nieznani ludzie. Przybywali z odległych okolic. Byli to Łemkowie.

Klękali przed obrazem Matki Boskiej i modlili się.

Trzeba było widzieć jak się modlili!

Matka Boska Skalnicka

Patrząc na tych nieznanych pielgrzymów, patrząc na ich korną postawę w czasie modlitwy – jak padali na posadzkę, jak wyciągali ręce do Matki Skalnickiej, zapewne z prośbą o ratunek – nie mogłem wstrzymać się od łez.

Po odejściu tych pielgrzymów klękałem na środku kościoła w tym samym miejscu gdzie oni klęczeli, pochylałem się jak oni i starałem się patrzeć na Obraz tak jak oni patrzyli…

Z pośród wielu niezwykłych wydarzeń, jakie miały miejsce w kościele skalnickim, jedno wstrząsnęło mną do głębi. Patrzyłem na nie własnymi oczyma.

Było to w grudniu roku 1944. Skalnik znalazł się w ogniu walk. Na terenie sąsiedniej wioski znajdowały się bojowe linie niemieckie, w Skalniku były drugie.

Niemcy aresztowali 20 letniego chłopca pod zarzutem szpiegostwa. Groziła mu kara śmierci. Prowadzony drogą koło kościoła skalnickiego chłopiec prosił eskortujących go Niemców, aby pozwolili mu wstąpić do kościoła. Żołnierz podprowadził chłopca do kościoła. Wszedł razem z nim do nawy kościelnej w pełnym uzbrojeniu, w czapce. Stanął na środku kościoła. Przy stojącym żołnierzu niemieckim opasłym i dobrze ubranym, uklęknął wynędzniały i siny od mrozu polski chłopczyna ubrany w starą polską marynarkę wojskową i spodnie nieokreślonego koloru równie podarte, ubłocone. Na nogach miał drewniaki, dowód dobrobytu w Polsce pod panowaniem niemieckim.

Był to bardzo żałosny widok.

Chłopczyna trzymał się dzielnie. Jakiś łaszek, który miał być czapką, położył na piekącej mrozem posadzce, tuż przy lewym kolanie, głowę podniósł do góry, zgrabiałe od mrozu i sine swe ręce złożył do modlitwy i patrzył w obraz Matki Boskiej. Patrzył ufnie i spokojnie. Patrzył jak dziecko swymi gorejącymi oczyma – jakby duszę całą chciał wypatrzeć…

Nie drżał. Nie płakał.

Tylko klęczał i czekał…

Od czasu do czasu szeptał spalonymi od mrozu wargami Zdrowaś Mario. Kiedy wstał i spokojnie, ciągle pod eskortą, skierował swe kroki ku wyjściu, pomyślałem: ten chłopiec będzie żył… I żyje do dzisiejszego dnia.

Wielka musiała być sława Matki Boskiej Skalnickiej, skoro pomimo wojen, pomimo granic dzielących sąsiadujące tu z sobą narody, pomimo zaniedbania ze strony czynników powołanych do pielęgnowania kultu Maryjnego, tu - w Skalniku, skoro pomimo ta sława Imienia Maryi Skalnickiej przetrwała i jest żywa dziś jeszcze w górach.

Nasza Matka Boska jest jeszcze wspominana w sąsiedniej Słowacji.

Skalnik, podobnie jak sąsiednia Dukla, położony jest prawie na granicy polsko - słowackiej. Jest to jedna z najstarszych, jeśli nie najstarsza, parafia na terenie górzystej, południowej Polski. Skalnik to nieduża, skupiona osada, licząca około 40 chat. Położona jest rzeczywiście na skalistym zboczu góry Jeleń, nad Wisłoką. Wysokie położenie, wstęga Wisłoki, opasująca wokół masyw górski, na którego zboczu osiadła wioska, panorama lesistych gór otaczających skalnicki Jeleń – wywołują wrażenie jakby Skalnik był nie ubogą wioszczyną, ale jakimś średniowiecznym zamczyskiem.

Ważnym szczegółem dla tej okolic, szczegółem nie tylko topograficznym, jest doskonała szosa, ciągnąca się wzdłuż Wisłoki. Szosa ta ma znaczenie historyczne, podobnie jak sławny trakt dukielski, który biegnie równolegle do szosy Skalnickiej w odległości kilku kilometrów. Jeden i drugi prowadzi na Słowację.

Łączność ze Słowacją miała dla Skalnika duże znaczenie.

Dawna historia stosunków polsko – słowackich małej osady, jaką nadal jest Skalnik, tonie w pomroce czasów. Ale, że ta łączność ze Słowacją była, dowodem tego jest istnienie parafii w Skalniku, istnienie 1000-letnie, a przede wszystkim Obraz skalnicki. Słowacja na arenie dziejowej występuje o 100 lat wcześniej niż Polska. I podobnie jak Polska, dzięki chrześcijaństwu. W 863 roku przybywają na Słowację słowiańscy apostołowie św. Cyryl i Metody. Aby uniknąć zagłady narodowej, jaką niósł Słowianom chrystianizm niemiecki, książęta i naród słowacki chętnie przyjmowali religie katolicką z rąk swoich, słowiańskich apostołów. Cyryl i Metody szybko dokonali chrystianizacji Słowacji. Prawdziwie po chrześcijańsku głosili oni Słowo Boże, zaprowadzili rodzimą hierarchię kościelną a w kościołach budowanych przez księcia morawskiego Rościsława kładli relikwie św. Klemensa, papieża i męczennika, znalezione na Krymie u Chazarów, gdzie św. Cyryl i Metody uprzednio pracowali. Wpływy obrządku słowiańskiego, stworzonego przez Cyryla i Metodego na Słowacji i Morawach przedostały się także do Czech. Książę czeski Bożywój buduje również kościoły pod wezwaniem św. Klemensa i oddaje pod opiekę duchowieństwa słowiańskiego. Św. Ludmiła, małżonka Bożywoja i św. Wacław wnuk Bożywoja znakomicie prowadzą dalej dzieło tego księcia.

Kraj Wiślan (Małopolska Zachodnia) położony w trójkącie między dwoma chrześcijańskimi państwami Słowacją i Czechami, z racji sąsiedztwa, musiał ulegać wpływom politycznym i religijnym tych państw. I rzeczywiście chrześcijaństwo do księcia nadwiślańskiego, jak gdzieniegdzie, przedostało się przede wszystkim od najbliższych sąsiadów. Niestety, wiadomości o pierwszych apostołach chrześcijaństwa w Polsce są nikłe, ale są.

Pierwszym źródłem do historii chrześcijaństwa w Polsce, a raczej chrześcijaństwa w kraju Wiślan jest życiorys św. Metodego. Z tego życiorysu dowiadujemy się, że św. Metody próbował nawrócić potężnego księcia Wiślan, a działalnością swą apostolską objął równocześnie całe jego państwo, z Krakowem łącznie. Jeśli gdzie, to do osiedli nadgranicznych, położonych zwłaszcza przy trakcie łączącym Słowację z Krakowem Nadwiślańskim musiał zajść apostoł słowacki, by tam posiać ziarno Słowa bożego. Prawdopodobnie też powstanie ośrodka religijnego w Skalniku i wybudowanie tam kościoła pod wezwaniem św. Klemensa zawdzięcza się św. Metodemu. Wszak to św. Cyryl i Metody przywieźli relikwie św. Klemensa z Chorosonezu i budując kościoły w krajach środkowoeuropejskich, kładli w nich relikwie te, imieniem też św. Klemensa nazywając je wszędzie: na Słowacji, Morawach i – w Skalniku.

Prawdopodobieństwo to zamienia się niemal w pewność, jeśli weźmie się pod uwagę topograficzne położenie Skalnika oraz tę okoliczność, że oprócz kościoła skalnickiego żaden inny kościół w Małopolsce nie zna św. Klemensa jako swego patrona.

Nie bez znaczenia też dla rozwoju chrześcijaństwa w kraju Wiślan, i chrześcijaństwa w oprawie słowiańskiej (obrządek słowiański) jest fakt historyczny, fakt podboju kraju Wiślan przez księcia wielkomorawskiego Świętopełka (876-879).

Obok wpływów politycznych, musiał silniej jeszcze niż dotychczas, zaznaczyć się wpływ religijny państwa zdobycznego na zdobytym terenie polskiego Podkarpacia zachodniego.

Książę wielkomorawski Świętopełk, jako dobry polityk, z pewnością posłużył się poddanymi duchownymi i wyprawił ich do kraju Wiślan jako swoich ambasadorów i apostołów Kościoła katolickiego.

Kościoły parafialne, założone przez św. Metodego na Podkarpaciu polskim wcześniej, stały się ogniskami wiary chrześcijańskiej.

I jeszcze jeden ważny dla utwierdzenia chrześcijaństwa w kraju Wiślan fakt. Wspomniany Świętopełk, Książę wielkomorawski, pod naciskiem niemieckim, zmienił linię polityki swego ojca: wkrótce samodzielność polityczną i sojusz z rodzimą hierarchią kościelną, metodjańską, zlikwidował obrządek słowiański w swym państwie a na jego miejsce zaprowadził obrządek łaciński. Wygnani z ojczyzny metodjanie udali się do sąsiednich krajów słowiańskich: Chorwacji, Słowenii, Bułgarii i Wiślan. I wtenczas to prawdopodobnie z uchodzącymi ze Słowacji kapłanami metodjańskimi przybył do Skalnika obraz Matki Boskiej, który też do dzisiejszego dnia znajduje się w kościele skalnickim. Stawiając tę hipotezę, przypomnieć należy, że Skalnik leży w strefie przygranicznej, że trakt biegnący obok Skalnika prowadzi prosto do Nitry, stolicy biskupiej Metodego.

Piękny, cudami słynący obraz Matki Boskiej był drogą świętością. Obrazu tego uchodzący ze Słowacji metodjanie nie mogli zostawić na pastwę losu. Przynieśli go do Skalnika. Obraz ten jest malowany na desce i ma cechy bizantyjskie. Podobny jest do obrazu częstochowskiego. Wiem, że obraz częstochowski pochodzi ze Wschodu. Święci Cyryl i Metody na Słowację przybyli właśnie ze Wschodu z Carogrodu. Oni to z pewnością przynieśli dzisiejszy obraz skalnicki do Słowacji, może nawet do Nitry. Obraz ten, dzięki wyżej wspomnianym wypadkom dostał się następnie do Skalnika.

Osiadłszy wśród chrześcijańskich Wiślan w Skalniku, metodjanie wraz z nimi czcili tu nadal swą Matkę Boską i w ten sposób ugruntowali najwcześniejszy ośrodek chrześcijaństwa w Polsce. A może równocześnie pierwszy ośrodek kultu maryjnego na ziemiach naszych.

O wczesnym chrześcijaństwie w kraju Wiślan pisze historia polska wyraźnie. Mało tego. Historia polska notuje, że chrześcijaństwo w kraju Wiślan było nie tylko wcześniejsze niż w reszcie ziem polskich, ale że chrześcijaństwo to powszechne i mocno ugruntowane. Kiedy bowiem za Mieszka II powstała reakcja pogańska, grożąca zniszczeniem dzieła Mieszka I i Bolesława Chrobrego, to jedyna Małopolska, dawny kraj Wiślan, pozostała przez nią nietknięta. Pogan w kraju Wiślan nie było. Nie było też reakcji pogańskiej.

Jest jeszcze jeden świadek, mówiący dziś o 1000-letnim istnieniu chrześcijaństwa w Skalniku sąsiednia góra, osłaniająca Skalnik od północnego zachodu do dziś dnia nazywa się Górą św. Wojciecha.

Św. Wojciech bp Praski w roku 984 podróżował na Węgry w celach misyjnych (chrzcił księcia Gejzę). Podróż swą odbywał znanym traktem skalnickim. Św. Wojciech, wygnany z Czech, poświęcił się przede wszystkim pracy misyjnej w Polsce. Tu zaprzyjaźniony z księciem Bolesławem Chrobrym miał pełną swobodę w swej pracy i opiekę w dziele apostolskim.

Żywot św. Wojciecha podaje nam kilka szczegółów z pracy misyjnej Świętego. Święty Wojciech na pewno był w Krakowie 966 roku gdzie chrzcił i nauczał. Pamiątką a zarazem świadkiem pobytu Świętego w Krakowie jest kościółek pod Jego wezwaniem. W Skalniku taką pamiątką jest góra św. Wojciecha. Okoliczni mieszkańcy dziś jeszcze opowiadają : - Na tej górze św. Wojciech nauczał.

Równoleżnikowy trakt Kraków – Lwów jest historycznym traktem misyjnym. Krzyżuje się on właśnie pod Skalnikiem z podobnym traktem południkowym, wiodącym na Słowację i Węgry. Jednym i drugim wędrował apostoł św. Wojciech. Za przykładem św. Wojciecha pójdzie później św. Jacek i założy klasztor dominikański pod górą św. Wojciecha w sąsiednim Żmigrodzie. Dziś po tym klasztorze pozostało tylko zniwelowane i zabudowane cmentarzysko. Na miejscu gdzie stał kościół istnieje stara kapliczka z figurą św. Floriana oraz kilometr od tego miejsca las zwany mnisim (Mały Las).

Kościół Parafialny

Obecny kościół skalnicki zbudowany jest w stylu „wiedeńskim” jak z dumą wyrażają się miejscowi parafianie. Plan bowiem tego kościoła sporządzony był w Wiedniu. Jest to neogotyk. Kościół wybudowany jest z kamienia i cegły, w 1908 roku. Dawny kościółek był od obecnego mniejszy i drzewiany i jak wszystkie wiejskie kościółki w Polsce, te najstarsze, te nieliczne i zabytkowe, do dziś dnia istniejące, zbudowany był w stylu nadwiślańskim. Prawdopodobnie obecny kościół w Skalniku jest trzecim w Skalniku, jeśli nie czwartym z rzędu.

O starym kościółku skalnickim najstarsi parafianie opowiadają, że był budowany w ten czas, kiedy to skalnicka góra Jeleń, dziś całkowicie zaorana, cała była pokryta lasem. – Drzewa na kościół nie zwozili. Ścinali na miejscu i oprawiali nożami. Nożami wtedy drzewo oprawiali – tak relacjonował tę wiadomość stary gospodarz ze Skalnika. Taką tradycję otrzymali po swoich przodkach dzisiejsi parafianie skalnicy i taką bez zmian przekazują.

O najważniejszym przedmiocie moich dociekań, o obrazie Matki Boskiej Skalnickiej nie wiele też mogłem się dowiedzieć. Parafianie z opowiadań swoich przodków wiedzą tylko tyle, ze obraz ten przyniesiono ze Słowacji, i że do tego Obrazu przychodziły pielgrzymki ze Słowacji stale jeszcze przed I wojną światową. Starsi parafianie Skalnicy jeszcze je pamiętają.

W Tarnowcu, parafii położonej również w powiecie jasielskim, znajduje się cudowna figura Matki Boskiej, ukoronowana w roku 1929, ma zupełnie podobne tradycje co Obraz skalnicki: pochodzi także ze Słowacji a kult Jej sięga niepamiętnych czasów. Figura tarnowiecka znajduje się w większej parafii, blisko miasta powiatowego, blisko kolei: doczekała się opisów, badań i sławy współczesnej.

Mały Skalnik, ukryty w górach, położony na granicy polsko – słowackiej a zarazem na krańcach powiatu jasielskiego nie dał tego Królowej Gór co się Jej należy. Wierzę jednak, że pomimo tego, iż Skalnik odległy jest od kolei 24 kilometry, pomimo tego, że parafia skalnicka liczy wszystkiego 500 dusz, pomimo tego, ze Sanktuarium skalnickie nie ma możnych protektorów, pomimo tego, że nie ma w Skalniku żadnych kronik, pomimo tego, że Obraz skalnicki nie ma swoich historyków, doczeka się sławy, jaka nie tylko dawniej, ale i dziś należy się w Polsce Królowej Gór!

W starym kościółku ołtarz Matki Boskiej Skalnickiej miał tryptyk. Dziś w ołtarzu znajduje się sam tylko obraz Matki Boskiej. Boczne obrazy i tryptyk zostały zdjęte i w roku 1938 odrestaurowane w Krakowie. Znajdują się one nadal w kościele skalnickim na osobnym miejscu. Obrazy te malowane są, podobnie jak obraz Matki Boskiej Skalnickiej, na desce, dwustronnie tak, że te dwa obrazy są, podobnie jak Matki Boskiej Skalnickiej, na desce, dwustronnie tak, że te dwa obrazy są właściwie czterema obrazami. Jeden obraz na pierwszej stronie przedstawia Najświętszą Pannę klękającą do adoracji Dzieciątka, położonego w ogrodzie różanym a na drugiej stronie Pana Jezusa cierniem ukoronowanego.

Drugi obraz wyobraża na jednej stronie pokłon trzech Mędrców, na drugiej św. Hieronima. Obrazy te mają dużą wartość artystyczną. Muzeum Czartoryskich oferowało za nie w roku 1938 sumę 5000 zł. Obraz Matki Boskiej nie jest restaurowany. Parafianie na to nie pozwolili. Matka Boska Skalnicka to dla nich wielka Świętość. Nie wolno Jej tknąć. Nikomu! A szkoda. Twarzyczka Matki Boskiej zeszpecona jest nałożoną farbą przez domorosłego malarza w minionych latach. Na obraz nałożona jest też mosiężna sukienka. I ta przybita jest do obrazu gwoździkami.

Smutna twarz Królowej Gór w tym stroju jest jeszcze smutniejsza. Dotychczas nie udało się nic zrobić, by usunąć tę niewczesną dekorację, w jaką ubrali swą Królową serdeczni wprawdzie, ale prości ludzie. Znajdzie się może wkrótce człowiek, który użali się nad ubóstwem Królowej Gór i lepiej Ją ubierze.

-Najmilsza Matko Skalnicka! Znajdź dobrych ludzi i powiedz im, że Twoi wierni chcieliby Cię widzieć lepiej ubraną.

-Niech dobre ręce zdejmą z twej twarzy pokost prostaczy, byśmy Cię ujrzeli taką, jaka jesteś naprawdę – Matko Najśliczniejsza! Kościół w Skalniku jest nie duży, ale piękny. Gotycka wieża strzela wysoko ponad drzewa, które wieńcem jakby stare senatory majestatycznie otoczyły przybytek Pani świata. Wśród tych drzew stoją wspaniałe 1000-letnie dęby i świadczą dziś jeszcze wymownie o tym, co się tu działo na przestrzeni 10 wieków. Dębów było sześć. Obecnie są tylko trzy. Na skalistym wzgórzu świątynnym dęby te rosły powoli, rosły długo na chwałę Królowej Gór, rezydującej w skromnym kościółku i na chwałę wiernego ludu, który te dęby postawił na straży Przybytku Maryi. I na straży odwiecznej Jej czci!

Dęby te, jako najstarsze w Polsce, dopiero przed paru laty, zostały odkryte przez konserwatorów i znajdują się pod opieką państwową.

Przyjdzie czas, że zostanie odkryta Pani i Właścicielka tych dębów. Właścicielka kościoła w Skalniku i Gór Królowa!

Przyjdzie czas, że znajdą się ludzie, którzy przełożą 1000-letnie chorały tych skalnickich dębów na język ludzki, odnowią pieśni, śpiewane tu kiedyś w trzech językach przez tysiące pątników! Ożyje wskrzeszone królestwo Królowej Gór, urośnie Jej chwała i szczęście Jej ludu. Jeszcze przed wojną, tą pierwszą, opowiadał 76-letni starzec ze Skalnika, przychodziły tu wielkie pielgrzymki ze Słowacji. Naród modlił się dzień i noc.

Dawniej bywały tu wielkie odpusty na Matkę Boską Bolesną.

Nigdzie w okolicy nie było tyle ludzi na odpustach, co w Skalniku!

A potem brakło księdza…było nieszczęście…

Ale i tak naród garnął się do Skalnika…nasi i Rusini…a najwięcej było Słowaków.

Przebywali tu przy kościele i po tygodniu.

Klęczeli wkoło kościoła, bo w kościele pomieścić się nie mogli.

Klęczeli i modlili się…I płakali…jak sieroty jakie – ciągnął z przystankami staruszek.

Śpiewali swoje pieśni słowackie… Ale dziś w Skalniku, nikt nie wie, jakie to były pieśni.

Starzec zapytany przeze mnie czy on sam jako naoczny świadek tych pielgrzymek nie pamięta bodaj jednej a tych z tych pieśni, odpowiedział, że pamięta tylko zakończenie jednej pieśni słowackiej, śpiewanej w Skalniku, mianowicie słowa:

-Matko nasza wróć do nas… wróć do nas… Pięknie śpiewali – zakończył w zadumie staruszek swe opowiadanie. Łzy same napływały do oczu.

Pielgrzymi słowaccy odchodząc ze Skalnika, żegnali się z Matką Boską głośnym płaczem… Wyskubywali koło kościoła wszystką trawę… co do jednej… Wyzbierali wszystkie kamyczki z podwórca kościelnego i zabierali ze sobą na pamiątkę.

Taka jest opowieść najstarszych ludzi ze Skalnika o dawnym królestwie Matki Boskiej Skalnickiej.

Każde cudowne miejsce, w którym upodobało się Najświętszej Pannie udzielić szczególnych łask sierotom ludzkim, posiada budujące opisy cudów i wzruszające wspomnienia religijne. Ale tak wzruszające wspomnienia – jak to o kamyczkach… można usłyszeć tylko w Skalniku.

Nie przyjeżdżali tu do stolicy Królowej Gór królowie na koronacje. Bogata szlachta nie kładła tu w kościele marmurowych płyt ze złotymi literami. Żaden uczony nie zawędrował w te stron, aby opisać to, co się tu działo. A działo się wiele… - Matko nasza wróć do nas … wróć…

Czy jest na świecie zjawisko godniejsze pióra poetów tak piękne jak miłość serc ludzkich tęskniących za swoją Matką?! Czy jest rzewniejsza tęsknota na świecie – jak ta tęsknota pobożnych Słowaków, płaczących przez 1000 lat za swoją Matką i błagających Ją o powrót?!

Górski lud z Polski i ze Słowacji szukał ukojenia i pomocy u swojej Matki w Skalniku. A, że to ukojenie i pomoc od Matki Skalnickiej otrzymał, dowodem tego jest 1000 letnie jego nabożeństwo do Królowej Gór. Wielka była wiara i miłość poddanych Królowej Gór do swej Pani, skoro przetrwała ona czas 1000 lat.

Czułe i hojne było Najświętsze Serce Matki Skalnickiej dla jej dzieci. Dzieci te tak Ją miłowały, ze wracając od niej do domów swych trawę i kamyczki z podwórca swojej Królowej i matki na pamiątkę zabierały. Nie tylko ludzie obcy, ale może ktoś z parafian skalnickich nie wie o tym.

Niechże więc gładka dziś powierzchnia cmentarza kościelnego w Skalniku powie wszystkim nieświadomym rzeczy – kto i kiedy – na kolanach obchodząc kościół Matki Boskiej Skalnickiej – wyzbierał wszystkie kamyczki na tym cmentarzu…i dlaczego? A teraz jedno wspomnienie z okresu okupacji hitlerowskiej. Rok 1944. Skalnik znalazł się w pasie frontowym., (odległość od Dukli około 16 km). Niemcy zarządzili wysiedlenie ludności ze wszystkich osiedli znajdujących się w pasie frontowym. A więc i ze Skalnika ludność miała być wysiedlona. Przerażenie ogarnęło parafian skalnickich. Wysiedlenie to poniewierka i kompletna ruina gospodarcza. Parafianie skalnicy z płaczem wypełnili kościół i prosili Matkę Skalnicą o cud. Jedyny, z pośród okolicznych wsi, Skalnik nie był wysiedlony. W czasie siedmiu miesięcy działań wojennych pola i ogrody skalnickie były pocięte okopami wojennymi, naszpikowane bateriami armat, Skalnik był stale pod obstrzałem karabinów maszynowych, armat i bomb. – „Proszę księdza, mówili parafianie do proboszcza, W Skalniku cuda się dzieją. Nasza Matka Boska cuda czyni. Pociski armatnie padają pomiędzy strzechy i szkody nie ma. Bomby lecą na ludzi zmuszonych do kopania rowów wojennych i nie eksplodują. Kilkanaście bomb spadło na wieś i nikt nie jest zabity ani ranny”. Tak było. Ale też w tych dniach pełnych grozy i przerażenia parafianie modlili się bardzo serdecznie. Lepiej niż zwykle.

W maju i październiku nabożeństwa wieczorne gromadziły niemal całą ludność parafii. Codziennie. Pobożność parafian była tak wielka, że nie wystarczało im godzinne nabożeństwo. Po zakończeniu nabożeństwa większość modlących się kobiet i mężczyzn pozostawała na kolanach przed cudownym obrazem Matki Boskiej nadal. Gorejące oczy wiernych Skalnickiej Pani i szept ich pożegnalnych paciorków zasyłanych do Jej stóp, tak żywo przypominały tych dawnych pielgrzymów.

Pożegnalna pieśń skalnicka, śpiewana od niepamiętnych czasów w Skalniku, dziś także, na zakończenie nabożeństw wieczornych tak dziwnie podobna do tych dawnych pieśni słowackich…

Niech więc płynie ta pieśń bezustannie do tronu Matki Skalnickiej.

Niechże płynie szeroko na całą Polskę.

Niech przyjdą z powrotem pielgrzymki, które dawniej do Skalnika przychodziły – i niech wspólnie z wiernymi ze Skalnika zaśpiewają pieśń miłości Królowej Gór.

PS. Do tej pięknej i wzruszającej historii skalnickiego Sanktuarium w ostatnim półwieczu XX wieku dopisana została następna karta. Spełniają się prośby dziejopisa, wielce zatroskanego o ubogi wystrój i należną cześć Królowej Gór. Dziś na początku trzeciego tysiąclecia, Sanktuarium Skalnickie jest odnowione, a cudami słynący Obraz Matki Boskiej Skalnickiej jest pięknie odrestaurowany. Maleńka z wielowiekową historią skalnicka parafia przygotowuje się do milenijnej uroczystości, uroczystości koronacyjnej Królowej Gór.

Powyższą historię odnalazł i komentarzem uzupełnił

 

Feliks Źrebiec


http://www.parafiaskalnik.pl/